pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny

 

 

 

Serdecznie witamy. Jest 

  Strona główna Informacje Renowacja Galeria Jan Paweł II

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Strona główna

Historia Świątyni i Parafii

   
Nasz Patron
Złote Myśli
Biskup - zakonnik
Nabożeństwo
Modlitwa
   

ROZDZIAŁ

Błogosławiony Wincenty Kadłubek

DRUGI

Bł. WINCENTY KADŁUBEK NA ZJEŹDZIE W ŁĘCZYCY w r. 1179

 

 

ROZDZ. I ROZDZ. II ROZDZ. III ROZDZ. IV ROZDZ. V ROZDZ. VI ROZDZ. VII ROZDZ. VIII ROZDZ. IX
 

 

Pierwszy uczony Polak, który za granicą zyskał stopień <mistrza nauki>, Wincenty Kadłubek, kilka lat wytrwale pracując, przygotował wszystko do owego wielkiego w dziejach naszych zjazdu w Łęczycy, gdzie sprawiedliwości poczęto otwierać wrota.

 

U tego narodu, bowiem od prastarych czasów był uroczysty, niby powagą nawyknienia uświęcony zwyczaj, iż wielmożni panowie gdziekolwiek się z orszakiem w podroż udawali, biednym kmiotkom nie tylko zabierali plewy, siano, słomę, ale nawet do stodół i chat się dobywali, wydzierając im zboże, co nie tyle obracali na pożywienie, ile raczej porzucali koniom na stratowanie.

 

Był także jeszcze inny, podobną zuchwałością zadawniony zwyczaj, że, ile razy jakiś możny pan chciał do kogo wysłać poselstwo, nakazał służalcom używać podwodów biednych kmiotków i w jednej godzinie niezmierną przestrzeń odbywać jak najprędszym pędem. Ten zwyczaj dla wielu nader był szkodliwy. Jednych bowiem konie nagłym biegiem wysiliły się, a za to nie otrzymali nagrody, drugich konie wśród drogi padały, a te, które się odznaczały nadzwyczajną ocą i szybkością, zabierano bez nadziei odzyskania ich napowrót. Stąd zjawiały się częste napady, czasem nawet zabójstwa.

 

Prócz tego książęta i ten zwyczaj uporczywie zachowali, że dobra zmarłych biskupów zabierali albo do skarbu króla składali. Co jednak należy pod prawo Boskie, nie należy do niczyjej własności, co zaś do nikogo nie należy, zostaje
w rękach posiadacza? Aby się więc podobne nadużycia na przyszłość nie działy, król sprawiedliwy zakażał je pod karą klątwy. Zjechało się w tym celu ośmiu biskupów, w oznaki godności przybranych, a wszyscy jednogłośnie postanowili: “Ktokolwiek by biednym kmiotkom zboże czy gwałtem, czy innym sposobem zabierał albo zabierać kazał, niech będzie wyklęty. Ktokolwiek do dania podwodów na posyłki kogokolwiek przymusić każe, niech będzie wyklęty, wyjąwszy tylko jeden przypadek, tj. gdy nieprzyjaciele, której dzielnicy zagrażają. Nie jest to bowiem niesprawiedliwością, jeżeli jakimkolwiek bądź sposobem stara się kto o ocalenie ojczyzny. I znów ktokolwiek zmarłego biskupa zagarnie dobra,
czyliby książęciem był, czy jakąkolwiek znakomitą osobą lub urzędnikiem, bez wszelkiej różnicy niech będzie wyklęty!

 

Ale i ten, który zabrane dobra kościelne przyjmuje, a zabranych zupełnie nie zwróci, ma podpadać karze!” Ludność w dobrach kościelnych osiadła wolna też była od powinności wobec grodu, bo prawo kościelne nie znało praw tak zwanych grodowych. Synod łęczycki, skończony w roku 1180, przyniósł ogromne ulgi ludności biednej, bo chociaż zdawało się, iż on dotyczył tylko praw duchowieństwa, w istocie brał pod opiekę i ochronę ubogich włościan przed wyzyskiwaniem ze strony ludzi niedobrych. Trzy lata pracował bł. Wincenty nad ułożeniem tych praw, ale też gdy zostały one przyjęte i uchwalone, widział, iż praca ta nie była daremna.

 

Jakkolwiek on, cichy i skromny, zawsze o sobie mało mówiący, nie przyznaje sobie tej pracy w opisie kroniki, jednak twierdzą to inni stanowczo, iż nader jasno i rozumnie była przygotowana. Po pracy nad ustawą sprawiedliwą, znów Wincenty dopomógł do tego, iż relikwie św. Floriana zostały sprowadzone do Krakowa. Uroczystość ta odbyła się wspaniale, jakkolwiek w kronice swej Kadłubek o tem nie mówi.

 

Ceniony i głęboko szanowany ks. Wincenty Kadłubek jest świadkiem śmierci Kazimierza Sprawiedliwego.
Smutna ta i posępna chwila odbiła się w słowach kronikarza, który wspominając zgon ukochanego księcia, wierszem pięknym opowiada smutki i żale narodu. Kiedy bowiem wszyscy się radowali wspólnie, król, ta jedyna i szczególna gwiazda państwa, właśnie wtenczas, gdy niektóre pytania o zbawieniu duszy kapłanom zadawał, wychyliwszy mały puchar, na ziemię upadł i umarł? <Bo niema tu ani jednej kropli bez goryczy>, mówił przy uczcie wspólnej Wincenty do Kazimierza, gdy ten sięgał po czarę z napojem. Król wypił i padł na ziemię. Z Kazimierzem Sprawiedliwym zstąpiła na długi czas do grobu sprawiedliwość, pokój i szczęście Polski, bo przeszło 100 lat trwały zaburzenia wewnętrzne, a podstępy książąt polskich sprowadziły straszne rozdwojenie i nieszczęsne walki w całej ojczyźnie.

 

 

 

z "Przewodnika chrześcijanina rzymskokatolickiego"

wydanego 30 maja 1905 roku. Opracował Ks. Teofil Gapczynski. Wydanie pierwsze. Stutgart. Z księgarni katolickiej Otona Thomy

 

Rzymskokatolicka Parafia Katedralna, ul. Katedralna 1, 27-600 Sandomierz, tel. (015) 8327343, tel.fax (015) 6445698

           

copyright © jc Wszelkie prawa zastrzeżone