pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny

 

 

 

Serdecznie witamy. Jest 

  Strona główna Informacje Renowacja Galeria Jan Paweł II

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Strona główna

Historia Świątyni i Parafii

   
Nasz Patron
Złote Myśli
Biskup - zakonnik
Nabożeństwo
Modlitwa
   

ROZDZIAŁ

Błogosławiony Wincenty Kadłubek

SZÓSTY

W CISZY KLASZTORNEJ, W UBOGIEJ CELI

 

 

ROZDZ. I ROZDZ. II ROZDZ. III ROZDZ. IV ROZDZ. V ROZDZ. VI ROZDZ. VII ROZDZ. VIII ROZDZ. IX
 

 

Lecz cóż to za śpiewy z oddali ?·Jakiż to orszak ludzi biało odzianych idzie z powaga i z czcią? Niosą krzyż na czele, śpiewy coraz bliższe. Czyli to pogrzeb dostojnika? O tak, pogrzebał ten dostojnik szaty swej godności, oddał pastorał, godło swej władzy, a idzie tu, do zakonu Cystersów, jako inny człek, najniższy, poddany. Naprzeciw niego wyszedł
opat klasztoru jędrzejowskiego, wyszedł z braćmi z klasztoru, wita gościa drogiego i wprowadza go w mury tego świata zamkniętego, w którym jest tylko Bóg wielbiony i znajduje się lud jemu służący. Podczas nabożeństwa Wincenty przywdział habit braciszka Cystersów i rozpoczął nowicjat. I wszystko spełniał z skwapliwą chęcią i nigdy nie upominał się o to, iż on był rozkazującym, iż on miał zasługi prac doniosłych i wielkich; nigdy nie podniósł dumnie czoła, jako mąż czujący swą wyższość. W tem istotnie jest ogromna moc ducha wyszlachetnionego, w tem jest zasługa człowieka, nad ziemie dawno wywyższonego.

 

W Brzeźnicy Wincenty odbywał nowicyat i wśród braci zakonnej wyrabiał sobie cześć i nadzwyczajne uwielbienie. Wszyscy brali sobie wzór z niego, jak to stawać się sługą Bożym w całym tego słowa znaczeniu. Wszyscy uczyli się
od niego miłości, łagodności i cierpliwości. Był zwyczaj, iż o północy schodzili się wszyscy na jutrznię, modły wspólnie odprawiali. Pewnego razu opat zauważył, iż Wincentego brakuje. Zaniepokojony więc, czyli on nie chory, idzie do celi, ażeby dowiedzieć się, co mogło zatrzymać tego najpobożniejszego brata, który zawsze bywał najpierwszym do chóru. Stanąwszy przed progiem celi, przez szczelinę w drzwiach ujrzał niezwykłą światłość w celi bł. Wincentego. Nachylił się, patrzał i oczom swoim nie wierzył. Oto bł. Wincenty uniesiony był w powietrzu i wśród jasności promiennej kornie schylony, modlił się pełen zachwytu. Widok ten wywarł na opacie ogromne wrażenie. Wrócił do chóru zdumiony i uradowany,
iż był świadkiem cudu. Tymczasem po chwili zbliżył się Wincenty. Pokorny, zalękniony, rzuca się do nóg opata i prosi
o przebaczenie, iż powinności swej nie dopełnił i na jutrznię w czas nie przyszedł. Nie zdradził się opat i nie powiedział,
co widział, ale uspokoił Wincentego, ze czcią i szacunkiem go przyjął, a potem nakazał wszystkim w klasztorze, ażeby
jak ze świętym z największa czcią i pokorą obchodzili się z Wincentym. Spełniając wszystkie prace mu zlecone, posługując drugim, najpośledniejsze nawet czynności z umysłu na się biorąc, Wincenty nie przestawał wszakże i jako uczony dalej pracować. Skoro tylko miął wolną chwilę, zasiadał do pisania uczonych dzieł, w których każde prawie jego słowo pełne jest mądrości, dobrej rady i doświadczenia. Pięć lat przeszło spędził w ubogim klasztorze w Brzeźnicy.

 

Wątłe i tak ciało kapłana, wiecznie poświęcającego się, a nigdy o sobie nie myślącego, poczęło słabnąc.
Posty, modlitwy, czuwania nocne, biczowania, rozliczne umartwienia, któremi chciał się pokonać, to wszystko przecinało pasmo życia wielkiego męża, biskupa, zakonnika.

 

Dnia 8 marca 1223 roku umarł wśród żalu i płaczu zakonników.

 

Liczył 62 lata. Zgasł jako gwiazda promienna, która znikła, zdaje się, a jednak świeci i zawsze jej na niebie doszukać się można. Zgasła tylko ta zewnętrzna powłoka cielesna, tylko ta suknia człowieczego jestestwa, bo duch wielki
i uświętobliwiony nie odszedł od tej ziemi polskiej, ale począł stawać się pośrednikiem między ludem i Panem, a modły biednych i smutnych, kalek i chorych zanosił przed tron Boga i cieszył cudami tych wszystkich, którzy do niego spieszyli!

 

 

 

z "Przewodnika chrześcijanina rzymskokatolickiego"

wydanego 30 maja 1905 roku. Opracował Ks. Teofil Gapczynski. Wydanie pierwsze. Stutgart. Z księgarni katolickiej Otona Thomy

 

Rzymskokatolicka Parafia Katedralna, ul. Katedralna 1, 27-600 Sandomierz, tel. (015) 8327343, tel.fax (015) 6445698

           

copyright © jc Wszelkie prawa zastrzeżone