pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny

 

 

 

Serdecznie witamy. Jest 

  Strona główna Informacje Renowacja Galeria Jan Paweł II

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Strona główna

Historia Świątyni i Parafii

   
Nasz Patron
Złote Myśli
Biskup - zakonnik
Nabożeństwo
Modlitwa
   

ROZDZIAŁ

Błogosławiony Wincenty Kadłubek

ÓSMY

WINCENTY BŁOGOSŁAWIONY

 

 

ROZDZ. I ROZDZ. II ROZDZ. III ROZDZ. IV ROZDZ. V ROZDZ. VI ROZDZ. VII ROZDZ. VIII ROZDZ. IX
 

 

W roku 1632 dnia 21 czerwca weszła prośba do konsystorza w Krakowie o to, ażeby pozwolono zwłoki biskupa
– zakonnika Wincentego przenieść z grobu na miejsce odpowiedniejsze. Starał się o to ksiądz Remigiusz Koniecpolski, biskup dyecezyi chełmskiej, a zarazem opat jędrzejowski. W roku następnym otrzymano zezwolenie na ten czyn doniosły
i rozpoczęto uroczyste obrzędy. Najpierw z grobowca przed wielkim ołtarzem wyjęto trumnę, a gdy wieko odkryto,
z ogromnym zdziwieniem ujrzano szczątki zakonnika bardzo mało zniszczone, pełne wonności, jakby nieziemskiej. Przeniesiono te szczątki do szklanych naczyń, omytych winem, włożono je w skrzynkę, zapieczętowano i złożono w szafie w zakrystii.

 

Aż do 19 sierpnia czekały one na chwile, kiedy odpowiedni grobowiec będzie ukończony.
Wtedy przy wspanialej procesyi, modłach biskupa, kapłanów, i ludu licznie zgromadzonego, przeniesiono skrzynię, wyjęto naczynia szklane i w trumnie cynowej w grobowcu wspaniale pochowano. W samą wigilię tej uroczystości nowy cud zajaśniał przy zwłokach zakonnika, biskupa. Oto Mateusz Gozdawski, ciężko chory, odzyskał zdrowie i już na drugi dzień mógł być obecny w kościele podczas nabożeństwa. I od tej pory nowych łask zdroje poczęły się rozlewać na ukojenie bólów, na otarcie łez, na wrócenie sił, na umocnienie w wierze tych, którzy łamali się pod krzyżami doświadczeń i prób Bożych. Jan Kardasz, chory ciężko, gdy pełen był trwogi, iż wezwany kapłan na czas nie przybędzie z wiatykiem, począł się modlić do bł. Wincentego. Lecz cóż się stało? Oto w biskupich szatach, w habicie cysterskim na wierzchu zarzuconym staje Wincenty przed chorym i uzdrawia go. Tabliczka srebrna, u grobu zawieszona, do dziś dnia potwierdza łaskę cudu.

 

Szumska, obywatelka Jędrzejowa, z powodu wysokiej gorączki dostała umysłowego obłędu i w szalonym napadzie bluźniła strasznie i nie chciała przyjąć Najśw. Sakramentu, z którym kapłan przybył. Wobec grozy takiego nieszczęścia pyta się pobożny kapłan chorej: “czy znasz tego zakonnika, który cuda działa w tutejszym klasztorze? “Nie znam”, odpowiedziała chora, jakby uprzytomniwszy się nagle. “Choć go nie znasz, zaufaj jemu, proś, aby cię uzdrowił, poleć się jego modłom.

 

On dobry, on najnieszczęśliwszych pociesza, najwięcej obojętnych nawraca. “Uklękła i poczęła za kapłanem wymawiać wyrazy modlitw. Na drugi dzień rano zupełnie zdrowa poszła do grobowca Wincentego i łzami się zalewając, korząc się w skrusze, dzięki swe zanosiła za cud doświadczony. Było to w roku 1635. Katarzyna Sucha, sparaliżowane mając ręce i nogi, prosiła, aby ją przywieziono do klasztoru w Jędrzejowie. Wniesiono ją do kościoła , a po przyjęciu Komunii świętej zdrowa wyszła z kościoła. I czyż starczy czasu, papieru, miejsca, aby pisać o każdym cudzie zdarzonym ? Wszakby trzeba stworzyć z tego tom cały, a jeszczeby może nie wszystko było ujęte.

 

Stanisław Szafranek miał przez 40 lat nogę złamaną i cierpiał strasznie, bo wieczna, niezagojona rana sączyła się ropą. Wszystkie rady lekarzy były bez pomocy, grosza prawie ostatek miał na leki, a cierpienia stawały się coraz gorsze
i dokuczliwsze. Cóż więc czyni? Oto prosi, aby mu przyniesiono odrobinę prochu z grobu błog. Wincentego.
Tą szczypta prochu dotyka ropiejącej 40 lat rany i zdrowie już posiada! Regina Bolkowska, gdy tak okropne bóle głowy miała przez lat 12, iż wzrok utraciła z tego powodu, poleciła się miłosierdziu i łasce Wincentego i obiecała, iż krzyż srebrny przy grobie złoży, jeżeli zdrowie odzyska. Wtem jasność w jej oczy uderzyła. Widziała! Widziała sługę Bożego, widziała biskupa, zakonnika, widziała światło dzienne, widziała dokoła tam, gdzie tylko noc czarną dawno znała. Lecz czyż nie było jeszcze potężniejszych wydarzeń? Oto patrzcie! Ojciec zrozpaczony, z krwawymi łzami w oczach niesie ciała trzech synów swoich małych. Patrzcie, co za ból srogi, co za żal czarny, co za cierpienie bezmierne! Trzech synów ciałka martwe niesie ten ojciec do grobu Wincentego, składa je u stopni i blaga o kilka kropel tego wina, ktorem relikwie zakonnika obmyto. Winem tem namaszcza oczy zamknięte i usta zamarłe. A dzieci zmarłe, które glina by zasypała w dole głębokim, dzieci
Te u grobowca Wincentego wstają, do ojca się tulą i żywe, zdrowe wracają do domu.

 

Wszyscy błogosławią święte imię zakonnika, biskupa, i błogosławionym nazywają Wincentego Cystersa; zaś ludzie poczynają oto pytać, kiedy uczczone będzie imię Wincentego ubłogosławieniem, kiedy ten, który istotnie jako święty żył
i jako święty wspomaga smutnych, zbolałych i nieszczęśliwych, błogosławionym i świętym zostanie uznany.

 

W roku 1681 papież Innocenty XI w swym orędziu udzielił odpustu zupełnego na dzień 8 marca, jako rocznice zgonu Wincentego.

 

 

 

z "Przewodnika chrześcijanina rzymskokatolickiego"

wydanego 30 maja 1905 roku. Opracował Ks. Teofil Gapczynski. Wydanie pierwsze. Stutgart. Z księgarni katolickiej Otona Thomy

 

Rzymskokatolicka Parafia Katedralna, ul. Katedralna 1, 27-600 Sandomierz, tel. (015) 8327343, tel.fax (015) 6445698

           

copyright © jc Wszelkie prawa zastrzeżone